2009-09-21 07:46:46 >> Dziś........ Kurcze, jak ja dawno tutaj nie zaglądałam...... Aż wstyd, że tak się wtedy rozklejałam... Ale czekała mnie poważna operacja, strach, niepokój i jedna wielka niewiadoma... Światełko nadal świeci :) może nawet mocniej, bo operacja się udała, no i wciąż jeszcze tli się iskierka nadziei, że mogę zostać z mamą... Niestety, u mnie jak jedna sprawa się ułoży, wali się coś innego... Tak niestety i tym razem. Znowu na rozstaju dróg... tym razaem z powodu męża. skomentuj (1) 2009-04-10 11:11:45 >> Przedświątecznie...
Pojawiło się jedno maleńkie, naprawdę maluśkie światełko w tunelu. Może się okazać, że nie wszystko jeszcze stracone... To nie nawrót choroby i mimo, że może szanse nie są zbyt wielkie, to wciąż pozostaje nadzieja... Na to,że to małe światełko oślepi mnie kiedyś swym blaskiem..... skomentuj (2) 2009-04-02 17:29:24 >> :)) " Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi." — Jan Paweł II/dziś 4-ta rocznica Jego śmierci Najgorsze teraz to czekanie... Nie sama choroba, nie te wszystkie badania, tylko czekanie - jak na wyrok... Co dalej???
"Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą skomentuj (0) 2009-03-31 09:19:04 >> 31.03.2009 Dziś wybija godzina zero. Pierwszy dzień Sądu Ostatecznego... Badanie, dzięki kóremu właściwie wszystko powinno się wyjaśnić, które powie, jak dalej będzie wyglądać moje życie... Czy nadal będę kobietą??? Taką w prawdziwym tego słowa znaczeniu....??? skomentuj (0) 2009-03-28 06:31:00 >> 28.03.2009 Czasem wydaje się,że już nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć.. Spotkało mnie już w tym niedługim życiu tak wiele złego...że wydaje się,że to niemożliwe, żeby gdzieś za rogiem czekało coś jeszcze gorszego... Ale niestety, z chorobą nie ma pewników. Wydaje się, że wszystko jest w jak najlepszym porządku,a nagle zaskakuje nas ze zdwojoną siłą... Tyle,że za kolejnym razem nie ma się już tyle siły, nie ma się już tak dużej woli walki... Tysiąc badań, wizyt, wyjazdów, szpitali... A to wszystko i tak, jak oczekiwanie na wyrok... skomentuj (0) 2009-03-27 19:26:46 >> 27.03.2009 Potrzebujemy, żeby ktoś nas wysłuchał. Najlepiej, gdyby milcząc przytakiwał, nie wydawał przy tym kompletnie dzwięków. ale przy tym rozumiał, o czym mówimy, albo przynajmniej udawał, że tak jest.... Ale tu właśnie mały problem... Tak wysłucha jedynie przyjaciel, a jeśli rozumie o czym mówię, to może oznaczać, że będzie cierpiał razem ze mną.... Czy wolno mi narażać przyjaciela...? Są sprawy o których nie mówi się łatwo, ale jeśli nie będę mówić, to wykończę siebie i wszystkich w koło..... skomentuj (0) |
|
|||||||